Dzis obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam po czym oglądając się w lustrze prychnęłam wykrzywiając usta na kształt czegoś typu obrzydzenia moim wyglądem. Kiedy otworzyłam drzwi czekała na mnie Karola razem z Calumem i Mikim. Calum patrząc na mnie uśmiechnoł się i myślę, że chciał powiedzieć cos na temat mojego obecnego wyglądu, natomiast Karolina i Michel trzymali się za ręce patrząc na siebie z widocznym rozbawieniem.
- Nie pytaj - mruknęłam wpuszczając ich do środka.
Tak dzisiaj jest moje ukochane święto - zaczął Cal.
- Halloween? Moje też - uśmiechnęłam się w jego stronę
- To dzisiaj przy placu? Zbierzemy ekipę i zrobimy taką objazdówke po domach, że cukierków pełna torba - zapewniła nas Karola wpatrując się we mnie i przyjaciela siedzącego naprzeciw mnie.
- ja jestem za - wtrącił Michael.
- No to do zobaczenia idź zbierz ludzi i jedziemy
***
O 17:00 na placu robiło się tłoczno. Nie sądziłam ze Calum skombinuje az taki tłum przebierańców. Wszystko było zorganizowane i zapięte na ostatni guzik. Godzinę czekaliśmy aż wszyscy znajomi chłopaków zbiorą sie i w miare ogarną w tym czasie poznałam wielu nowych ludzi, ktorych kojarzyłam tylko z korytarza szkolnego i imprez. Calum latał po placu jak opętany i musze przyznac, ze miał udany makijaż bo kiedy zaszedł mnie od tyłu bardzo się go wystraszyłam. Ashton załatwił alkohol abyśmy lepiej się bawili, i tak się też stało. Trasę zaczelismy od okrązenia placu przy okazji wchodzac do wszystkich domów po drodze. Na ścianach widniały "karne" przyrodzenia a jak to mówił Luke są w prezencie dla ludzi, którzy nie dali nam cukierków albo jakiegoś dobrego towaru na tę noc. Grupa liczyła nieco ponad dwadzieścia osób. Byłam pewna, ze dostaniemy pewnego rozdzaju zjeb od przechodniów lub miejscowych policjantów, którzy pilnują nas tylko dla tego, ze to jest ich robota. Ashton podszedł do jednego ze strażników z pytaniem jaka kara jest za plucie na komende na co odpowiedzieli z zapytaniem czy zadzwonic po jego rodziców. Chłopak z uśmiechem odszedł przez co chłopcy, ja i Karola mieliśmy niezłą polewkę. W tle brzmiały przekleństwa i znana wszystkim muzyka disco polo.
- Emily. Muszę ci coś powiedzieć. Muszę wyjechać do rodziny aby poukładać kilka spraw. Cos ci przywioze- usmiechnoł się
-Dziękuje. A jak juz musisz wyjeżdżać to nie patrzysz sie na inne laski. Stoi?
-Jeszcze nie.
Słysząc to wybuchnęłam z Lukiem śmiechem.wiem, ze to nie na miejscu ale Ashton swoją wypowiedzią potrafi rozbroić kazdego. W tym momecie impreza rozkręcała się w najlepsze. Zatrzymaliśmy się przy monopolowym aby zakupić coś do picia i jedzenia. Michael przebrany za urzędnika ZUS'u zapytał kasjerkę o podpis w ankiecie w bardzo"ważnej" dla niego sprawie. Jego koszula z napisem "IDIOT" nabrała czerwonych barw a kiedy ktoś zapytał się z kim się bił odpowiedział, że jego mama robiła sos boloński. Było bardzo wesoło ale nadszedł czas rozstania.
- słuchaj na prawdę jesteś inny niż chłopcy, ktorych znam. Oni śmieją sie ze wszystkiego co powiem, ale ty taki nie jesteś. Znaczysz dla mnie bardzo wiele i uwierz mi, że jesteś najlepszym chłopakiem jakiego miałam.- powiedziałam to Lukeowi prosto w oczy a on przytulił mnie z całej siły jakby świat się teraz kończył. Niestety musiałam już iść, ale nie żałowałam, ze przyszłam i ze spędziłam tak cudowną noc z osobami, ktore znaczą dla mnie coś wiecej niz zwykła przyjaźń. Wiem, że kolejne imprezy i wydarzenia takż spędzę z nimi i nie wiadomo co by się stało zawsze będą przy mnie i mnie rozbawią do łez.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz