poniedziałek, 27 października 2014

chapter 7

Na niebie pojawiła się wielka tęcza, dzięki której na twarzy Lukea pojawił się uśmiech. Przez chwilę popatrzył na mnie swoimi czerwonymi od płaczu oczami.
- Zrobisz coś dla mnie?- zapytał po chwili
- jasne- odpowiedziałam bez wachania
- Bądź ze mną na zawsze, okey? - odrzekł i popatrzył w moją stronę po czym obdarzył mnie kolejnym pocałunkiem.
- okej.
- Może okej będzie naszym zawsze?
- okej - uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę. - ogarnijmy się jakoś i chodźmy do miejsca gdzie panuje jakaś cywilizacja. Blondyn wyszczerzył się i słodko wytarł rękawem oczy. Próbowałam go rozśmieszyć a muszę powiedzieć, że szło mi bardzo dobrze, ponieważ na twarzy niebieskookiego pojawił się wielki uśmiech wyrażający zadowolenie i widoczne szczęście. Czas mijał a my szliśmy w otaczającej nas ciszy. Pozwoliłam Lukeowi uporządkować myśli i zacząć działać, a kiedy doszliśmy do restauracji chłopak spowrotem nabrał wizerunek groźnego co nieco mnie zaniepokoiło. Jednak postanowiliśmy porobić kilka okrążeń wokół budynku w ostateczności doprowadzając się do początkowego stanu.
- Dlaczego teraz udajesz? - Przerwałam rozdzielającą nas ciszę.
- Mam teraz tak wszystkim pokazać, że jestem słaby? Nie po tym co osiągnołem i nie po tym na jaką reputację sobie zapracowałem. - Stanoł w miejscu
- Ale to nie znaczy, że musisz udawać kogoś kim nie jesteś! Rozumiem mało osób Cię zna ale mogłeś od samego początku być sobą.- Puściłam kego rękę i ruszyłam przed siebie. Chłopak dogonił mnie i zatrzymał.
- wiem, że każdy inny jest zajęty. - Popatrzył z żalem w oczach. - Tylko ty wiesz o mnie tak wiele i chcę, żebyś trzymała to w tajemnicy. Nie kłóćmy się. To nie ma w tym momencie sensu. W tej chwili ruszyliśmy w stronę drzwi budynku a Ku naszemu zdziwieniu na przeciwko nas siedziała Karola, Emily, Mike, Ashton i Calum, którzy na nasz widok zaniemówili.
- Dawno was nie było - szepnoł Calum patrząc na nas z nie dowierzaniem.
- Pozwolicie, ze się dosiądziemy? - zaproponowałam na co reszta nie protestowała. Gadaliśmy długo z przerwami na uciszanie Caluma, który gadał na kompletnie inne tematy co reszta.
- Dobra, koniec tego bo już dłużej nie wytrzymam. - Palnoł Mike po czym wstał.- Karo jesteśmy ze sobą już cztery lata, i wiesz, że cię mocno kocham. Mamy za sobą wiele wspaniałych wspomnień, które powracają z każdym twoim spojrzeniem, dotykiem i pocałunkiem. Wiem... możesz uznać to za głupotę z mojej strony ale właśnie po to organizowałem ten wieczór aby powiedzieć ci co tak na prawdę do ciebie czuję.- Podszedł trochę bliżej po czym uklęknoł przy dziewczynie grzebiąc w kieszeni od bluzy, po krótkiej chwili wyciągając małe poręczne pudełeczko.- uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? W tej chwili w restauracji rozległy się głośne brawa. Kelnerki przystały aby zobaczyć co się stało a Karolina popatrzyła na niego ze łzami w oczach.
- Nie mam 20 lat... Nie mogę... Ale oczywiście, że tak!- Karola rzuciła mu się w ramiona namiętnie całując Michaela.
- jesteście tacy słodcy... żygać mi się chce - powiedział Ashton a reszta wybuchnęła śmiechem.
- Ashton- zwróciła mu uwagę Emily paraliżując go wzrokiem
- Heh spokojnie on taki zawsze- zachichotała Karola całując namiętnie Michela.
- Dzisiaj im chyba tego nie powiemy. Niech się nacieszą - szepnoł do mnie Luke i przybliżył się do mnie chcąc mnie pocałować, ale ja odsunęłam się i szepnęłam
- okey?
- okey.






I'm done ;) Liczę na komentarze od was i wasze wrażenia ;)
Stay strong, Tala ♥

niedziela, 19 października 2014

Chapter 6

Każdy normalny rodzic ustawiłby budzik, albo grzecznie poprosiłby abyś wstał. W moim przypadku jednak jest inaczej. Dzisiaj Pete, mój ukochany braciszek wywalił mnie z łóżka po tak znakomitej imprezie o 7 rano pod pretekstem wyjazdu do rodziny, co oczywiście było bujdą. Na dole czekała mama z uszykowanym dla mnie śniadaniem. Popatrzyłam na nią spod zaspanych powiek i usiadłam koło niej przy stoliku.
- Jak się bawiłaś? - zapytała mnie podając mi kanapkę z pomidorem.
- Świetnie tylko byłoby idealnie gdyby Pete nie budził mnie dwie godziny po tym jak przyszłam do domu. W tej chwili uradowany brunet usiadł koło mnie i popatrzył mi się w oczy.
- boli główka? A może okres się spóźnia? - zachichotał
- a chcesz poczuć jak to jest? czy może wolisz od razu dostać w główkę. Będzie ten sam efekt - warknęłam na niego po czym wstałam i poszłam ze śniadaniem na kanapę. Włączyłam telewizor na mój ulubiony program i nie wiadomo kiedy zasnęłam. Koło 11stej obudził mnie dzwonek do drzwi. Po chwili wszedł Luke.
- Dzień dobry słoneczko! Wyjdziesz gdzieś? - zapytał niebieskooki
- Matka nie kocha czy ojciec nie doruchał?- odpowiedziałam lekko zirytowana- nie widzisz w jakim jestem stanie?
- Nawet w rozmazanym makijażu wyglądasz jak bogini - rzekł po czym usiadł koło mnie na kanapie.- to co wyjdziesz gdzieś?
- Okej tylko się ogarnę. Kiedy wypowiedziałam te słowa ruszyłam w stronę łazienki niosąc uszykowane przeze mnie rano ciuchy. Wzięłam szybki prysznic aby Luke nie musiał czekać, ubrałam się w lekką zwiewną niebieską sukienkę z koronkową wstawką i baleriny. Pomalowałam rzęsy a włosy rozpuściłam. Po 10 minutach wyszłam do Luke'a.
- Możemy iść. - stwierdziłam po czym chłopak wstał i ruszył za mną do wyjścia. - Co do tych rodziców to nie chciałam... 
- Nie szkodzi. I tak już nie mam co o nich mówić. Już ich nie odzyskam - spuścił głowę
- Co? dlaczego? - stanęłam i popatrzyłam mu w oczy.
- i tak nie zrozumiesz.
- chociaż spróbuj mi to wytłumaczyć. Blondyn usiadł na ławce.
- To się stało jak miałem 13 lat. Rodzice rozwodzili się i chcieli odpocząć od siebie, więc kupili sobie bilet do Paryża na dwa różne loty. Wiem głupie, ale tak zrobili. Mimo to spotkali się w jednym samolocie. Rozmawiałem w tedy z mamą i powiedziała mi, że da tacie jeszcze jedną szansę i wrócą do siebie. Byłem mega szczęśliwy z tego powodu. Kiedy się rozłączyła nie mogłem się doczekać kiedy ich znowu razem zobaczę. Ale zdarzyła się katastrofa. Samolot się rozbił i obaj zgineli.- miałam łzy w oczach tak samo jak on. Nie wiem dlaczego, ale to mną poruszyło. Siedziałam koło niego i nic nie mówiłam. 
- Mówiłem, że nie zrozumiesz.- wstał i przyśpieszył kroku zostawiając mnie. Również podniosłam się i dogoniłam go. 
- oczywiście, że rozumiem.- Popatrzyłam na niego ocierając łzę, która leciała po jego policzku a następnie chwyciłam go za rękę. - Sytuacja mojego taty też nie była zbyt fascynująca - dodałam po czym przytuliłam go z całych sił próbując pokazać, że sytuacja nie jest mi obca.
- Kiedy się dowiedziałem było mi tak ciężko... Miałem tylko ich...
- a Cal, Ash i Mike? - zapytałam cicho
- Oni zostawili dla mnie wszystko. Swoją rodzinę, kolegów i marzenia. Dzięki nim pozbierałem się i przywróciłem wszystko do normalnej postaci. Przeprowadzili się tu ze mną i teraz są dla mnie jak rodzina. - W tym momencie spojrzałam się na niego ze łzami w oczach. Nie wiedziałam dlaczego tak bardzo się wzruszyłam. Może dlatego, że nie miałam tak ciężkiego życia jak on. W tej chwili coś we mnie pękło.
- Pamiętaj, że masz mnie kochanie- szepnęłam i po chwili uświadomiłam sobie co uczyniłam. Chłopak podniósł głowę i popatrzył na mnie z uśmiechem. Jego twarz była czerwona od płaczu a niebieskie oczy blondyna świeciły się bardziej niż zwykle. Pierwszy raz widziałam jak płakał. Zazwyczaj był charakterem badboya ale najwyraźniej się myliłam. Chłopak przybliżył się do mnie. Znowu dzieliło nas kilka centymetrów a mnie przechodziły te same dreszcze kiedy pierwszy raz był przy mnie tak blisko. 
- Mogę?- szepnął a nasze czoła się stykały
- A pocieszy Cię to?- Uśmiechnęłam się i w tym momencie pocałowałam Lukea. On to odwzajemnił. Wiem jak bardzo tego pragnie. Każdy sms, który od niego dostałam był pełen czułości okazany w dość dziwacznej formie ale ważne, że zrozumiałam. Zaczął padać deszcz. Lało niesamowicie ale my nadal się całowaliśmy. Ta granica w końcu została przełamana całowaliśmy się jakby nigdy nic się nie stało. Przez kilka miesięcy uznawałam go za kretyna, który podrywa dziewczyny dla własnej satysfakcji. Teraz wiem, że stara się tylko o mnie a ja wiecznie go spławiałam. Kiedy w końcu odsunęłam się od niego uśmiechnęłam się a on tylko przygryzł wargę spoglądając na mnie.
- dziękuję, że jesteś.







W końcu wątek miłosny Tali i Lukea! ♥
Mam nadzieję, że się wam spodobało. Liczę na komentarze i wasze oceny ;*

wtorek, 14 października 2014

chapter 5

- Halo, Kara?
- tak słońce? Idziesz  na imprezę?
- właśnie o to chodzi... nie mam się w co ubrać- rzekłam z zażenowaniem.
- zakupy? Z tobą zawsze!- odpowiedziała z entuzjazmem.- zaraz po ciebie będę. Dosłownie dwie minuty później czekała ze swoim słynnym pojazdem. Wsiadłam do auta i pojechałyśmy do centrum handlowego gdzie przez półtora godziny chodziłyśmy po różnego rodzaju sklepach.
- Wyglądasz zajebiście! - krzyknęła
-chyba w końcu odnalazłam swoją kreację. Wybrałam czarną przylegającą do ciała mini oraz biało-czarny top odsłaniający jedno ramię. Do tego czarne obcasy. W tej stylizacji na prawdę podobałam się sobie.
- w tych ciuchach wyrwiesz nie jedno ciacho.- wyszczerzyła się blondynka. - mówię Ci to będzie twoja najlepsza pierwsza impreza ever! W końcu organizuje ją Josh.

***

Byłam ubrana w zakupiony przeze mnie zestaw, na ustach widniała mocno widoczna czerwona szminka a oczy pomalowane były na smoky eye. W klubie już rozlegały się dźwięki remix'ów różnych znanych mi piosenek. Ludzie już bawili się w najlepsze i byli już lekko nie trzeźwi. Wraz z Karolą przedzierałam się przez tłum pijanych nastolatków do baru. Nie było jeszcze znanych mi osób więc stwierdziłam, że zajmę się przystawkami w postaci alkoholu. Po jakiś 10 minutach rozległ się trzask drzwi, przez które wszedł Ashton, Luke, Calum i Michael. Kiedy nas zauważyli zaczęli zmierzać w naszą stronę. My również podniosłyśmy się z miejsc aby się z nimi przywitać. Calum od razu ruszył w tan, Mike poszedł z Karoliną do ustronnego pomieszczenia, Ashton jak zwykle gdzieś zniknął tylko Luke stał przy mnie i przyglądał się mojej osobie.
- Rżnąć i nie przestawać - mruknoł pod nosem blondyn
- słucham?
- Ładnie wyglądasz- jeszcze raz zmierzył mnie wzrokiem przygryzając wargę.- Może chodźmy w jakieś spokojniejsze miejsce?
- Możemy... - odpowiedziałam z nie pewnością w głosie. Ruszyliśmy w stronę drzwi.
Ashton w tym czasie tańczył w towarzystwie dziewczyn, które kojarzyłam tylko z twarzy na szkolnym korytarzu. W pewnym momencie do chłopaka podeszła Emily. Wiem, że Ashton podoba jej się od dawna ale bała się zagadać. Teraz zrobiła to bez problemu mając w krwi jakieś pół promila alkoholu. Dziewczyna o krótkich blond włosach patrzyła na bruneta z wielką ochotą. Emily wzięła za rękę Ashtona i pociągnęła go w stronę stolika z wszelkiego rodzaju napojami. Blondynka stanęła na stole zacząc seksownie poruszać się w rytm muzyki. Wokół niej zebrało się wiele osób głośno skandujących jej imię. Sprawiła, że Irwin zaczął patrzeć na nią z coraz to większą ochotą. Postanowił zainterweniować. Ściągnął w połowie trzeźwą dziewczynę i biorąc ją za rękę zaprowadził do toalety. Następnie zaczoł całować ją namiętnie.
- Nie wiesz ile ja marzyłam o tej chwili - szepnęła trzymając rękę na jego wyrzeźbionym torsie.
- lubię spełniać marzenia takich osób jak ty- wysapał drapieżnie rozpinając koszulę partnerki. Posadził ją koło umywalki a chwilę potem przystąpił do całowania jej szyi, obojczyka. Emily zdarła niebieski t-shirt z bruneta a w kolejnym kroku powodziła ręką w kierunku jego przyrodzenia jednocześnie całując jego rozchylone z rozkoszy usta. Z ust Ashtona wydobył się jęk rozkoszy dzięki któremu blondynka uśmiechnęła się usatysfakcjonowana. Uklęknęła przed nim i odpięła jego pasek. On wiedział co się za chwilę stanie. Odpiął jej stanik i zaczął bawić się jej dosyć dużymi piersiami. Dziewczyna gładziła ręką po wybrzuszeniu na spodniach bruneta po czym zdjęła spodnie a następnie czarne slipki
- jaki gigant - wyszeptała
- mam się czym chwalić spoglądając na swojego członka. Następnie Emily przystąpiła do przyjemności. Wzięła do buzi jego giganta. Odgłosy, które wydawał Ashton były bardzo jednoznaczne. Było mu dobrze. Wiedziała o tym. Wstała i ponownie usiadła koło umywalki. Na jej ciele zostały tylko czerwone stringi, ktore w jedną chwilę zniknęły. Emily rozszerzyła nogi wiedząc co za chwilę się stanie. Chłopak wsunąl swoją szablę do pochwy dziewczyny jednocześnie pieszcząc jej twarde z podniecenia sutki. Dawali sobie pocałunki raz po raz. Kiedy wyciągnął na członku miał krew. Popatrzył z nie pokojem na Emily, która uśmiechnęła się i powiedziała
- Tak kochanie to z tobą mam ten pierwszy raz. Irwin wszedł ponownie i zaczął od wolnego tempa aby przyzwyczaić blondynkę do tego uczucia. Był delikatny. Nie chciał zepsuć tej magicznej dla niej chwili. Przystąpił natomiast do miarowego tempa. Bardziej nie przyspieszał. Dziewczyna w tym czasie całowała jego tors zostawiając na nim ślady czerwonej szminki. Chłopak w końcu doszedł. Blondynka została opryskana gorącą spermą. Ostatni gest kończący to zdarzenie był długi i namiętny pocałunek. Obaj wyszli z toalety trzymając się za rękę. Nastolatkowie nie zauważyli niczego podejrzanego. Przy drzwiach czekałam ja, Karola, Calum, Michael i Luke. Ashton trzymał w ręku swoją podartą koszulkę a spodnie miał nie dopięte.
- Widzę, że ostro się działo - zachichotał Luke patrząc na rozmazaną Emily.
- Zamknij swój otwór gębowy i daj mi się nacieszyć - wypowiedział ze spokojem w głosie Ashton. Impreza skończyła się koło 5 nad ranem. Na szczęście byłam trzeźwa i mogłam prowadzić. Przez całą drogę wysłuchiwałam głupawych piosenek wymyślanych przez pijanego Caluma. Kiedy już wszystkich odwiozłam i dotarłam do mojego domu nie obchodziły mnie ubrania w których byłam. Położyłam się i zasnęłam.

poniedziałek, 13 października 2014

chapter 4

- Calum idź z nią.- Rozkazał Ashton. Następnie wyszliśmy z dosyć dużego białego mieszkania. Było coś koło 21 a na dworze panował mrok. Calum zazwyczaj dużo gadał ale dzisiaj jakoś wyjątkowo milczał jak zaklęty. Przez jakiś czas szliśmy nie mówiąc nic. W końcu nie wytrzymałam
- Dlaczego Luke się tak zachowuje? Patrzy się tam gdzie nie powinien, robi nie stworzone rzeczy a ja nie wiem o co mu chodzi.
- To jest Luke.- odrzekł smętnym głosem Calum.- najwidoczniej mu się spodobałaś
- Nie sądzę - stając przy frontowych drzwiach mojego domu.- Dobranoc
- dobranoc. - uściskałam chłopaka z blond pasemkiem. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale mam wrażenie, że jemu można zaufać zwierzyć się z trapiących problemów a on wesprze i powie "będzie dobrze". Mam nadzieję, że moje zdanie jest nieomylne. Oby tak było.
Zdjęłam pukające obcasy i po cichu weszłam do sypialni mamy, ucałowałam ją w czoło i wyszłam do mojego pokoju. Ubrałam się w pidżamę i zasnęłam jak suseł.
                   
                  * Następny dzień*

Budzik zadzwonił jak zawsze o 6:30. Dzień zapowiadał się normalnie. Dzień jak codzień. Jeszcze chwilę po sygnale dzwonka leżałam i obmyślałam plan dnia. Potem wstałam i udałam się do łazienki gdzie miałam zamiar wziąć ciepły prysznic. Ciepła woda obmywała moje ciało zmywając wszelkie obawy i lęki związane z rutyną dnia. Włosy upięłam w luźny kok dodając kilka wsówek. Czerwona koszula w czarną kratkę idealnie opisywała mój aktualny styl. Włożyłam również moje ulubione czarne rurki i trampki firmy converse. Pomalowałam rzęsy tuszem a eyelinerem namalowałam dwie proste kreski. Przed pomieszczeniem czekał na mnie z lekka zirytowany Pete. W pośpiechu zabrałam kanapkę, plecak i telefon na którym widniało powiadomienie o kilku nie odebranych połączeniach. Kiedy wyszłam zobaczyłam czarne R8 co lekko mnie zadziwiło. Szyba się zsuneła i ujrzałam twarz blondynki, na której widok uśmiech momentalnie pojawił się na mojej twarzy.
- Hej kochanie, wsiadaj szybko bo się spóźnimy!- wypowiedziała te słowa z entuzjazmem. Tak więc wsiadłam a rozmowa dalej toczyła się bez problemu
- Jak tam Mike?- zaczęłam
- Nawet nie wiesz co wczoraj przeżyłam! Wiesz... no... Ja już...
- Nie gadaj! - wrzasnęłam z zaskocznia- na prawdę zrobiłaś to z Michaelem? Luke coś mi opowiadał ale nie wiem czy mówił prawdę
- Apropo Lukea to dzisiaj go zajebie - skrzywiła się.- Trochę wszedł nie w porę.O! Już jesteśmy! Wysiadłyśmy obie z czarnego pojazdu i weszłyszmy do budynku szkolnego. Tak jak myślałam chłopcy juź stali pod klasą. Podeszłam do nich w czasie kiedy Mike zdążył już ucałować i przytulić Karę. Popatrzyłam w kierunku Lukea a on robił to samo. Zerknęłam również na jego koszulę i jego dzisiejszy ubiór i myślałam, że spalę się ze wstydu.
- Jesteście siebie warci - wyszczerzył się Calum spoglądając na naszą tak samo ubraną dwójkę. Reszta natomiast zaczęła się śmiać.
- Masz dobry gust Taluś - w tej chwili ze swoim seksownym uśmiechem przeleciał mnie wzrokiem.
- Po kimś w końcu to mam- zachichotałam próbując obrócić całą sytuację w żart. Nagle zadzwonił dzwonek i aby wymigać się szybko poszłam do klasy. Z jednej strony ławki usiadła Kara a z drugiej chłopak z charakterystycznym dla mnie stylem. Nauczycielka zauważając nas ułożyła usta w  wielki uśmiech pokazując klasie swoje proste białe zęby po czym dodała
- Widzę papużki zaczęły się nawet tak samo ubierać
- Ale... - zrezygnowałam z dokończenia wypowiedzi kiedy zauważyłam, że cała 6 przygląda mi się z głupawymi minami. Lekcja trwała. Luke wyciągnął karteczkę w moją stronę. Na niej była propozycja imprezy. Czy pójdę? Nie wiem. Jak narazie mam dosyć. Ku mojemu zbawieniu zadzwonił dzwonek. Kolejne lekcje mijały bez żadnych atrakcji i bardzo chciałam żeby już się skończyły. Kiedy w końcu nastał moment moich marzeń czyli koniec ostatniej lekcji szybko wyszłam z pomieszczenia i zwróciłam się w kierunku szafki. Na korytarzu nikogo nie było a na mojej szyi poczułam gorący oddech. Domyślałam się kto mógł być moim cieniem ale wolałam się odwrócić. Tak jak myślałam był to Luke. Chwycił mnie w talii a jego usta dzieliły od moich kilka centymetrów.
- Dlaczego tak na mnie działasz? Dlaczego sprawiasz, że czuję się jak na haju? Jesteś moim pragnieniem i marzeniem...- szepnął czule przygryzając wargę. Dzieliła nas mała odległość. Wiedziałam co się za chwilę stanie ale wolałam trzymać go jeszcze na dystans. Odepchnęłam go od siebie udając niewiniątko. Nie jestem typem Rebellsa ale w tym przypadku chciałam zobaczyc jego reakcję. W tym momencie popatrzył na mnie z nie doczekaniem i ponownie zmniejszył odległość nas dzielącą. Powiodłam ręką po jego torsie co wyraźnie mu się spodobało bo słychać było jak wzdycha. W tej chwili wyszeptałam
- jest międny nami chemia ale jeszcze trochę poczekasz - uwolniłam się z jego uścisku i pobiegłam w stronę auta.




No tak wiem co ja zrobiłam... taki moment... nie zabijajcie :*

sobota, 11 października 2014

chapter 3

- a jak myślisz?- Popatrzył na niego Clifford z miną wyrażającą "zajebie cię"
- Oh przepraszam. Nie złość się... złość piękności szkodzi.- wyszczerzył się a Kara zachichotała jeszcze bardziej przykrywając się pościelą.
   - co on tak długo tam robi? Miał tylko sprawdzić co...
W tej chwili wyszedł i trzasnoł frontowyni drzwiami.
- A ty z czego masz ubaw?- zapytałam wkurzona
- Wiesz... Trochę przeszkodziłem Mikiemu i Karoli w wiesz...- wyglądał jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem.
- coo?! Ty kretynie! A jakby tobie ktoś przeszkodził czułbyś się fajnie? - wydarłam się na niego
- Wiesz jeszcze nikt mi nie przeszkodził w pierwszym razie... zaczynając od tego, że go jeszcze nie miałem - Popatrzył na mnie już trochę spokojniejszy.- chyba, że ty... sparaliżowałam go wzrokiem
- mozesz sobie pomarzyć romeo - przerwałam i odwróciłam się a następnie ruszyłam przed siebie.
- No cóż... Będę próbował dalej. - westchnął i dogonił mnie. Zrobiliśmy kółko wokół mojego domu gadając już tylko o bzdurach związanych z jego głupawymi przyjaciółmi. Pożegnaliśmy się i weszłam do mieszkania. Tam już czekał na mnie Pete razem z mamą.
- Jak tam pierwszy dzień?- spytała z uśmiechem mama.
- świetnie mamusiu- odwzajemniłam uśmiech i obdarowałam ją całusem w czoło po czym poszłam w stronę brata.
- A tobie jak poszło? Wyczaiłeś już jakąś laskę?- walnęłam go lekko w ramię.
- Było spoko ale to chyba ty powinnaś nam opowiedzieć co robiłaś z chłopakiem o dwa lata od siebie starszym - popatrzył na mamę i obaj próbowali powstrzymać się od śmiechu.
- z kąd ty to.... I nic nie robiłam. Spacerowałam tylko... - próbowałam się wywinąć nie wspominając co się działo z Karą i Michaelem.
- Oh wszyscy o tym teraz mówią- spoważniał nagle.
- kurwa - zaklnęłam po cichu.
- co?
- yyyy kocham Cię Pete - ocknęłam się i szybko pobiegłam do swojego pokoju.
Kiedy doczołgałam się do mojego pokoju usiadłam na łóżku i sięgnęłam po telefon. Na ekranie wyświetlało się powiadomienie o dwóch nowych smsach. Jeden był z obcego numeru. jego treść brzmiała

" Hej kotku wyjrzyj przez okno. Luke"

Nie nazywaj mnie "kotkiem" pomyślałam a następnie wyjrzałam przez okno. Faktycznie pod moim domem stał Luke Hemmings. Zeszłam na dół aby zobaczyć czego ode mnie chce.
- Co ty tutaj robisz? Miałeś już iść - skrzywiłam się z lekka na jego  widok.
- Pomyślałem, że może jeszcze raz pójdziesz ze mną na krótki spacerek?- zapytał z powagą.
- oszalałeś? Tak teraz? Wszyscy nie wiadomo z kąd gadają o naszym "spacerku"... I z kąd do cholery masz mój numer?
- Domyśl się słonko - popatrzył na mnie znacząco
- Karola.... no tak... i nie mów do mnie słonko-warknęłam na niego.
- Dobrze przepraszam...To idziesz?- rzekł nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Jeśli tak bardzo Ci na tym zależy...
 Z domu wyszłam w krótkim t-shircie z nadrukiem "Nirvana" oraz w czarnych biodrówkach. W Sydney jest gorąco więc nie wiem dlaczego wszyscy noszą czarne długie spodnie przyciągające słońce. Luke ubrany był właśnie w takie spodnie i niebieską bluzę z kapturem mimo obecnej temperatury.
-to.... gdzie idziemy?- wtrąciłam nieśmiało.
- Zobaczysz. - odpowiedział niby obojętnie na moje pytanie. Przez dłuższy czas szliśmy w ciszy nie wiedząc o czym rozmawiać
- Dlaczego tak się mną zainteresowałes?- rzuciłam w końcu nie mogąc dłużej znieść tej ogłupiającej atmosfery. Chłopak nagle spojrzał na mnie ze zdziwieniem po czym z uśmiechem dodał
- Wystarczy, że na siebie spojrzysz. Nie można oderwać od ciebie wzroku
- Dzięki - próbowałam naśladować jego seksowny uśmiech przygryzając wargę. Po krótkim czasie znowu zrobiła się cisza, której tak bardzo nie lubię.Kilka minut minęło zanim zorientowałam się gdzie prowadzi mnie Luke.
- Jesteśmy w mojej willi - pokazał z sarkazmem na dosyć duże mieszkanie. Kiedy weszliśmy do środka zobaczyłam syf jakiego nigdy w moim życiu nie widziałam.
- Irwin kurwa miałeś tu ogarnąć - syknął Luke
- Jakoś tak się nie składało - rzucił brunet z bandamką i zauważywszy mnie ułożył usta w sztuczny uśmiech. - Jestem Ashton. Przepraszam za stan tego domu. Nie wiedziałem, że wpadniesz - zerknął na Lukea ukradkiem
- Nic się nie stało. U mnie jest  podobnie - wyszczerzyłam się. W tej chwili do salonu wpadł Michael i ten drugi opowiadając sobie jakieś suchary, których kompletnie nie rozumiałam. Obaj momentalnie stanęli w osłupieniu.
- Tala, cześć! Co ty tutaj robisz?
- Luke mnie tu zaprowadził. Powiedział, że to jego dom...
- Twój dom?! - powiedzieli jednocześnie patrząc w stronę blondyna.
- Sorry... To jest Calum- przedstawił ciemnego bruneta Luke. Resztę już chyba znasz
- Nie zmieniaj tematu debilu. Tak Calum jestem. I jestem...
- zaszczycony? Tak ja też - przerwałam mu.- Tala jestem
- Domyślam się i tak jak mówiłaś jestem zaszczycony obecnością tak pięknej...
- Wystarczy tych czułości- przerwał mu Chłopak o nazwisku Irwin.
- Bo co bo jestem rudy?- rzucił Calum a wszyscy dookoła wybuchnęli śmiechem. Ashtonowi najwyraźniej zrobiło się głupio bo poszedł do innego pomieszczenia zirytowany.- dobra przepraszam Ash... nie obrażaj się. To był taki joke...
Nic mu nie będzie - rzekł do mnie.
- Okej. Miło było was poznać - uśmiechnęłam się i skierowałam się w stronę wyjścia.
Po chwili znowu weszłam do ich mieszkania.
- Wiecie może jak z tąd dotrzeć do mojego domu?



I jak misiaczki? Jak myślicie coś wyjdzie z Lukiem i Talą?
Piszcie w komach. Buźka :*

piątek, 10 października 2014

chapter 2

Po lekcjach poszłam z przyjaciółką do baru mlecznego gdzie zatrzymałyśmy się na dobrej mrożonej kawie. Karoli buzia się nie zamyka. Ona uwielbia opowiadać o życiowych sprawach itd. Podczas tych kilku godzin, które z nią spędziłam bardzo się do niej przywiązałam!  Kiedy szłyśmy do jej domu sporo się o niej dowiedziałam. Gdzie lubi przebywać, jaką muzykę lubi itd. Okazało się, że mamy ze sobą wiele wspólnego!  Obie uwielbiamy cappuchino z pianką, gorących chłopców i tę samą dobrą punk-rockową muzykę  Kiedy doszłyśmy ukazał się wielki dom jednorodzinny i to całkowicie obok mojego  Byłam zachwycona tym faktem i myślę, że ona też bo miała minę jakby zobaczyła swojego idola przed sobą  No więc weszłyśmy do jej wielkiego domu i wzięłyśmy się za zrobienie czegoś do picia. Potem dowiedziałam się co nie co o Luke'u i jego paczce. Tak jak myślałam Mike, Luke, Calum (ten podobny do azjaty chociaż wcale nim nie jest) i Ashton to jedna wielka porąbana rodzina. Przeraziło mnie jedno. Oni tylko zgrywają grzecznych a tak naprawdę może być całkiem inaczej.
Gadałyśmy z Karolą o różnych sprawach szkolnych ale też plotkowałyśmy o naszych ideałach. W tej chwili zadzwonił Michael.
-zrób na głośny! - prawieże wrzasnęłam z podekscytowania.
-Jasne- uśmiechnęła się i odebrała. - Halo kochanie?
- No hej -odezwał się głos w słuchawce. - Robisz coś dzisiaj?
- Tala jest u mnie...
- Oh przepraszam jeśli przeszkodziłem... - odpowiedział z zażenowaniem.
- Ale misiaczku nie przeszkadzasz - Blondynka popatrzyła się na mnie z uśmiechem a ja tylko pokiwałam głową.
- To mogę wpaść?
- Jasne kotek - westchnęła dziewczyna. Czekam masz 10 minut. Karola rozłączyła się.
- No to co? Mamy chwilkę... Co chcesz porobić?
- yy jaa... Ja może pójdę do toalety... Gdzie jest? Uśmiechnęłam się próbując się wywinąć od krępującego tematu o Mikim i niezręcznej rozmowie.
- Prosto i w lewo - popatrzyła na mnie ze zdziwieniem
-dzięki- odwróciłam się i poszłam w stronę wskazanego przez nią miejsca. W tym czasie rozległ się dzwonek do drzwi. Usłyszałam tylko "już idę" i rozmowa ucichła. Kiedy wyszłam z WC pomyślałam, że Mike pewnie już jest i nie warto im przeszadzać. Kiedy weszłam do pokoju zobaczyłam Karę i chłopaka, który trzyma rękę na jej biodrze. W jednej chwili odepchnęła go od siebie i obaj nagle poczerwienieli.
- Ja tylko... Kurtka... Przepraszam.. Jeśli...
- nie przepraszaj - uśmiechnoł się Mike widocznie zawstydzony.
Wzięłam kurtkę i szybko wyszłam z pokoju. Kiedy dotarłam do drzwi frontowych zauważyłam blondwłosego chłopaka opartego o czarne sportowe auto.
- Co ty tutaj robisz?
- Co ty tutaj robisz?
- Mike mnie przyprowadził żebyś nie czuła się sama.- odparł przegarniając grzywkę- Odprowadzę Cię do domu
- Nie trzeba mam blisko - wskazałam na dom obok.
-Ah... Mały spacerek Ci nie zaszkodzi- wykrzywił usta w głupawy uśmieszek
- Skoro już musimy...
   Karola siedziała na aksamitnym materiale pokrywającym łóżko. Chwilę potem podeszła do okna. Mike objął Karę w pasie.
-hmmm?
- nic chciałem Cię przytulić. Chyba, że nie mogę. Zaczął się droczyć.
- A czy pytasz kawałek pizzy czy możesz go zjeść?- Zapytała Karola i oboje wybuchnęli śmiechem.
- Zamknij oczy- Rozkazał Mike.
- Gdzie idziemy?- zapytała z niecierpliwością. Chwilę potem obróciła się w stronę chłopaka i objeła go z całych sił jakby świat się teraz kończył.
- Obiecałeś mi coś pamiętasz?
- Pamiętam... Jesteś gotowa?
- Nigdy nie byłam tak gotowa jak teraz - dziewczyna pocałowała Michaela.
- Dzisiaj będzie cudownie. Michael przyciągnoł ją do siebie zdecydowanym ruchem. Złapał ją za tyłek i podniósł. Blondyn posadził dziewczynę na skraju łóżka.
- Nie, dzisiaj będzie inaczej.- rzekł.
-No właśnie- dokończyła widząc jak blondyn ochoczo rozpina jej koszulkę
- Spodoba Ci się obiecuję. Zdjoł swoją koszulę. Zabrał się dokończenie rozpinania koszulki partnerki, która w tym czasie badała jego szyję ustami. Koszula zgrabnie zjechała z jej ramion. Zaczęła badać jego nagi tors językiem . On schodził coraz niżej wydobywając z Kary cichy jęk. Spojrzał na nią spod zalotnie zmrużonych powiek, po czym zmysłowo oderwał guzik od jej spodni. Językiem rozpioł jej rozporek i rękami zsunoł jej rurki. Wstał z łóżka i popchnoł na nie blondynkę
- Rozłóż nogi.- polecił klękając przed nią. Ona ochoczo wykonała polecenie a blondyn pochylił się nad nią i zaczoł pieścić wnętrze jej ud. Nic nie mówiąc wpiła się w jego rozchylone ze zdziwienia usta. Karola powiodła ręką po jego torsie. Mike zjechał znowu nisko. Z ust Kary wyrwał się cichy jęk. W tym momencie był to najpiękniejszy odgłos na świecie. Słysząc go chłopak podniecił się jeszcze bardziej. Sięgnoł do paska i zdjoł spodnie
- obróć się na brzuch kochanie-powiedział kładąc się koło partnerki.
- Ale wtedy nie będę mogła...
- Tak nie będziesz... Ale mówiłem będziesz zadowolona prawda? Kara posłusznie się odwróciła. Mike ściągnoł swoje bokserki.
- podkurcz nogi- szepnoł jej do ucha. Ona wiedząc co się za chwilę stanie wykonała rozkaz. Chłopak uklęknoł za nią. Sięgnoł do swoich spodni.
- widzę, że się przygotowałeś - rzekła Karola widząc jak Michael wyciąga tubkę żelu.
- Tak w przeciwieństwie do ciebie.
Wycisnoł trochę żelu na swoją dłoń i rozprowadził go na członku. Gdy jego penis otarł się o Karę niespokojnie się poruszyła.
- spokojnie. Będę delikatny.- powiedział cicho. Chłopak wsunoł się do jej wnętrza. Trochę bolało ale Mike rzeczywiście był delikatny. Karola myślała, że już dalej nie wejdzie. A jednak... Czując wnętrze Kary Mike nie mógł się opanować. To doprowadzało go do szału! Podczas jego zmagań Karola powoli przyzwyczajała się do obecności Mike'a. Gdy chłopak zobaczył, że jest spięta cichutko powiedział
- rozluźnij się, będzie mniej bolało. Sprawdziło się kiedy faktycznie się rozluźniła Mike zaczoł ją przedrzeźniać i wyraźnie zwolnił tempo. Potem zaczoł poruszać się miarowo. Czekając na dalszy obrót akcji Karola obróciła się w jego stronę.
- Za długo się ociągasz- zachichotała
- wynagrodzę ci ten moment
W końcu doszło do spełnienia.
Po długich przyjemnych zmaganiach Mike położył się koło Kary.
- Kocham Cię
- Nasz pierwszy raz faktycznie był wyjątkowy.
- mówiłem, że tak będzie. Po czym przytulił ją i pocałował czule. Nagle wszedł znudzony Luke i zobacząc to zdarzenie uśmiechnoł się.
- przeszkodziłem może?

chapter 1

-No nareszcie!- westchnęłam po czym wyszłam z auta. Potem wyszła moja mama i brat Pete. Za naszym pojazdem stała ciężarówka z naszymi meblami. Przez jakiś czas przyglądałam się nowemu budynkowi, w którym miałam zamieszkać.Jestem Tala mam 16 lat i mieszkałam w Londynie. Teraz przeprowadziłam się do Australii. Tu jest cudownie! Tu gdzie mieszkam, są niesamowite widoki! Obok stoi mnóstwo domków jednorodzinnych. Nie daleko znajduje się szkoła, więc bez problemu zdąże na zajęcia.
-Tala idziesz? Mamy pomóc mamie - krzyknął Pete
-Powiedz jej, że zaraz przyjdę. - odkrzyknęłam po czym "obudziłam" się do życia.
      Weszłam do mojego pokoju. Jako jedyny już był umeblowany. W pomieszczeniu znajdywało się dwuosobowe łóżko,dwie wielkie szafy (ubrania w końcu muszą się gdzieś mieścić),  wielkie okno pod którym znajduje  się niebieska mata z poduszkami ponieważ uwielbiam obserwować otoczenie nawet w domu. Biórko z tablicą korkową gdzie mogę zawieszać notatki i oczywiście plakaty z moimi idolami. Ściany są niebieskie z dodatkami małych serduszek, które namalowała dziewczyna, która mieszkała tu wcześniej.
   Zeszłam na dół aby pomóc mamie przy kolacji. Pete rządził się w swoim pokoju. Brunet o wysokim wzroście jest dość szczupły (po tacie) i bardzo silny. Wiem, że mogę na niego liczyć. Ma 20 lat i studiował w Londynie. Uwielbia słuchać rock'a i wrzeszczących zespołów. Ja osobiście nie lubie takich rzeczy. Z moją pomocą kolacja była gotowa w 10 minut. Zjedliśmy kanapki z serem i każdy udał się do swojego pokoju. Jutro szkoła więc muszę wypocząć...
     To już dzisiaj! Idę do nowej szkoły! No więc zanim zadzwonił budzik byłam już na dole pijąc z mamą ciepłe kakao. Ubranie się nie zajeło mi wiele czasu tak jak i makijaż i fryzura. Wzięłam plecak i wsiadłam z mamą do samochodu.
- Może wejść tam z tobą?
- Nie dziękuję.- uśmiechnęłam się i patrzyłam na piękne widoki z za okna. Minęło 10 minut kiedy dojechałyśmy pod budynek. Wzięłam kilka głębokich wdechów i otworzyłam drzwi.
- Powodzenia- mama usmiechnęła się i pomachała
- przyda się - odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam w stronę szkoły.
      Dzwonka jeszcze nie było bo uczniowie panoszyli się po całym hallu szkolnym. Stanęłam przed tabliczką z ogłoszeniami dotyczącymi różnych spotkań samorządu itd.
-Hej zgubiłaś się?- Zapytała dziewczyna stojąca za mną
- Tak trochę. Jestem...
- nowa? Domyśliłam się - przerwała- Jestem Karola a ty?
- Tala. Wiesz gdzie mamy może lekcje?
- Jasne zaprowadze Cię. - Dziewczyna ma piękne niebieskie oczy i długie zadbane blond włosy. Jest trochę wyższa ode mnie. Ma jakieś ok. 170 cm wzrostu... Albo nie. Trochę mniej. Ale wracając to ma smukłą sylwetkę i łagodne rysy twarzy.
Kiedy weszłam do klasy ludzie patrzyli się na mnie i nie spuszczali ze mnie wzroku. Nauczycielka poprosiła mnie na sam środek klasy.
-Dzieci to jest Tala. Zajmijcie się nią
-Oj zajmiemy  - Powiedział chłopak z tyłu klasy.
-Luke skoro już jesteś na lekcji przydałbyś się do czegoś. Nauczycielka puściła mnie z objęć a ja poszłam do ławki, którą zajmowała mi Karola. Kiedy usiadłam i wyciągnęłam książki blondwłosy chłopak szturchnoł mnie i podał mi karteczkę. Otworzyłam ją a na niej było
"Mmmm nie grzeczna dziewczynka".  Podarłam kartkę i wyrzuciłam do kosza. Na szczęście zadzwonił dzwonek bo nie wiem co bym zrobiła z tym tamtym za mną... Więc wyszłam z klasy razem z Karą i zatrzymałyśmy się przy szafkach.
- Poczekaj chwilkę zaraz wrócę- powiedziała i uśmiechnęła się lekko. Ja tylko ruszyłam głową w geście zrozumienia. Oparłam się o szafki i sprawdzałam telefon. W pewnym momencie podszedł Luke. Korytarz jakby nagle spustoszał. Nikogo nie było mimo, że dopiero zaczęła się przerwa. Chłopak seksownie oblizał wargę z kolczykiem i popatrzył się na moje piersi. Na nie nie mogłam narzekać tak jak i na dużą pupę. Powinnam dziękować matce naturze ale w tym przypadku wolałabym nie mieć tylu atutów. Luke przybliżył się do mnie i wyszeptał:
- widzisz co ze mną robisz? Po czym przybliżył się do mnie. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów i wolę nie wiedzieć co dotykało mojego brzucha.
- Daj rękę. - Powiedział i chwycił mnie za nadgarstek a następnie położył go na wybrzuszeniu na spodniach. Szczerze trochę mnie to obrzydziło ale ucieszyłam się, że tak na kogoś działam. Po chwili wyrwałam się z jego uścisku i włożyłam telefon do plecaka. Z za rogu wyszła Karola trzymająca się za rękę z jakimś chłopakiem. Miał blond włosy i grzywkę. Wyglądają razem tak słodko  Podeszli do mnie yyy znaczy do nas i uśmiechnoł się do Luka znacząco
-Widzę, że już... - zaczoł z uśmiechem
- Zamknij się Mike- warknął po czym odszedł. Oni musieli się znać....
- Chyba go trochę wkurzyłam... - odezwałam się po chwili
- nie przejmuj się. Jestem Mike miło Cię poznać. karole pewnie już znasz. Szczerze to znałam tylko ją bo nikt inny nie raczył podejść.
- No dobra to ja idę do klasy... I odeszłam
- Ale klasa jest w drugą stronę powiedziała Kara z rozbawieniem.
- No tak. Wyszczerzyłam się i poszłam razem z parą do klasy. Tym razem siedziałam sama. Michael i Karo siedzieli przytuleni do siebie w ostatniej ławce. Koło Mikiego siedział jasny brunet z bandamką na głowie i chłopak podobny do azjaty. Był typem śmieszka bo non stop żartował z przyjaciela a z ust bruneta wydobywało się "przymknij się Calum". Dla mnie było to zabawne, ponieważ Chłopak marszczył brwi  a reszta wybuchała śmiechem. Tylko Luke jakiś taki cichy i zamyślony. Kiedy na niego patrzyłam zastanawiałam się co miało na celu jego zachowanie na przerwie. Luke na pewno nie był typem cichego i spokojnego. Nie nie wierzę w to. Po tym co zrobił?! Nie ma mowy. Potem popatrzyłam na Karole i Mikiego przytulających się. Raz po raz dawali sobie słodkie buziaki. Wyglądało to mega słodko i widać było, że są w sobie zakochani po uszy... Nie mam nic przeciwko ich pieszczotom ale mogliby to robić po lekcji... Wiem jak to zabrzmiało  oczywiscie nie o to mi chodziło. Mike i Kara są nie rozłączni. Ciągle chodzą trzymając się za ręce i całując się. Jednak przyjaciółka ma czas również dla mnie nie wiem dlaczego ale myślę, że będzie z tej znajomości jakaś większa więź. Po lekcjach Kara zaprosiła mnie do swojego domu. Napewno skorzystam, ponieważ chcę ją bliżej poznać.






Kochani to mój pierwszy rozdział i mam nadzieję, że wam się spodoba <3 Proszę o komentarze z waszą opinią Kocham was, Tala ♥