- Jak się bawiłaś? - zapytała mnie podając mi kanapkę z pomidorem.
- Świetnie tylko byłoby idealnie gdyby Pete nie budził mnie dwie godziny po tym jak przyszłam do domu. W tej chwili uradowany brunet usiadł koło mnie i popatrzył mi się w oczy.
- boli główka? A może okres się spóźnia? - zachichotał
- a chcesz poczuć jak to jest? czy może wolisz od razu dostać w główkę. Będzie ten sam efekt - warknęłam na niego po czym wstałam i poszłam ze śniadaniem na kanapę. Włączyłam telewizor na mój ulubiony program i nie wiadomo kiedy zasnęłam. Koło 11stej obudził mnie dzwonek do drzwi. Po chwili wszedł Luke.
- Dzień dobry słoneczko! Wyjdziesz gdzieś? - zapytał niebieskooki
- Matka nie kocha czy ojciec nie doruchał?- odpowiedziałam lekko zirytowana- nie widzisz w jakim jestem stanie?
- Nawet w rozmazanym makijażu wyglądasz jak bogini - rzekł po czym usiadł koło mnie na kanapie.- to co wyjdziesz gdzieś?
- Okej tylko się ogarnę. Kiedy wypowiedziałam te słowa ruszyłam w stronę łazienki niosąc uszykowane przeze mnie rano ciuchy. Wzięłam szybki prysznic aby Luke nie musiał czekać, ubrałam się w lekką zwiewną niebieską sukienkę z koronkową wstawką i baleriny. Pomalowałam rzęsy a włosy rozpuściłam. Po 10 minutach wyszłam do Luke'a.
- Możemy iść. - stwierdziłam po czym chłopak wstał i ruszył za mną do wyjścia. - Co do tych rodziców to nie chciałam...
- Nie szkodzi. I tak już nie mam co o nich mówić. Już ich nie odzyskam - spuścił głowę
- Co? dlaczego? - stanęłam i popatrzyłam mu w oczy.
- i tak nie zrozumiesz.
- chociaż spróbuj mi to wytłumaczyć. Blondyn usiadł na ławce.
- To się stało jak miałem 13 lat. Rodzice rozwodzili się i chcieli odpocząć od siebie, więc kupili sobie bilet do Paryża na dwa różne loty. Wiem głupie, ale tak zrobili. Mimo to spotkali się w jednym samolocie. Rozmawiałem w tedy z mamą i powiedziała mi, że da tacie jeszcze jedną szansę i wrócą do siebie. Byłem mega szczęśliwy z tego powodu. Kiedy się rozłączyła nie mogłem się doczekać kiedy ich znowu razem zobaczę. Ale zdarzyła się katastrofa. Samolot się rozbił i obaj zgineli.- miałam łzy w oczach tak samo jak on. Nie wiem dlaczego, ale to mną poruszyło. Siedziałam koło niego i nic nie mówiłam.
- Mówiłem, że nie zrozumiesz.- wstał i przyśpieszył kroku zostawiając mnie. Również podniosłam się i dogoniłam go.
- oczywiście, że rozumiem.- Popatrzyłam na niego ocierając łzę, która leciała po jego policzku a następnie chwyciłam go za rękę. - Sytuacja mojego taty też nie była zbyt fascynująca - dodałam po czym przytuliłam go z całych sił próbując pokazać, że sytuacja nie jest mi obca.
- Kiedy się dowiedziałem było mi tak ciężko... Miałem tylko ich...
- a Cal, Ash i Mike? - zapytałam cicho
- Oni zostawili dla mnie wszystko. Swoją rodzinę, kolegów i marzenia. Dzięki nim pozbierałem się i przywróciłem wszystko do normalnej postaci. Przeprowadzili się tu ze mną i teraz są dla mnie jak rodzina. - W tym momencie spojrzałam się na niego ze łzami w oczach. Nie wiedziałam dlaczego tak bardzo się wzruszyłam. Może dlatego, że nie miałam tak ciężkiego życia jak on. W tej chwili coś we mnie pękło.
- Pamiętaj, że masz mnie kochanie- szepnęłam i po chwili uświadomiłam sobie co uczyniłam. Chłopak podniósł głowę i popatrzył na mnie z uśmiechem. Jego twarz była czerwona od płaczu a niebieskie oczy blondyna świeciły się bardziej niż zwykle. Pierwszy raz widziałam jak płakał. Zazwyczaj był charakterem badboya ale najwyraźniej się myliłam. Chłopak przybliżył się do mnie. Znowu dzieliło nas kilka centymetrów a mnie przechodziły te same dreszcze kiedy pierwszy raz był przy mnie tak blisko.
- Mogę?- szepnął a nasze czoła się stykały
- A pocieszy Cię to?- Uśmiechnęłam się i w tym momencie pocałowałam Lukea. On to odwzajemnił. Wiem jak bardzo tego pragnie. Każdy sms, który od niego dostałam był pełen czułości okazany w dość dziwacznej formie ale ważne, że zrozumiałam. Zaczął padać deszcz. Lało niesamowicie ale my nadal się całowaliśmy. Ta granica w końcu została przełamana całowaliśmy się jakby nigdy nic się nie stało. Przez kilka miesięcy uznawałam go za kretyna, który podrywa dziewczyny dla własnej satysfakcji. Teraz wiem, że stara się tylko o mnie a ja wiecznie go spławiałam. Kiedy w końcu odsunęłam się od niego uśmiechnęłam się a on tylko przygryzł wargę spoglądając na mnie.
- dziękuję, że jesteś.
W końcu wątek miłosny Tali i Lukea! ♥
Mam nadzieję, że się wam spodobało. Liczę na komentarze i wasze oceny ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz