wtorek, 14 października 2014

chapter 5

- Halo, Kara?
- tak słońce? Idziesz  na imprezę?
- właśnie o to chodzi... nie mam się w co ubrać- rzekłam z zażenowaniem.
- zakupy? Z tobą zawsze!- odpowiedziała z entuzjazmem.- zaraz po ciebie będę. Dosłownie dwie minuty później czekała ze swoim słynnym pojazdem. Wsiadłam do auta i pojechałyśmy do centrum handlowego gdzie przez półtora godziny chodziłyśmy po różnego rodzaju sklepach.
- Wyglądasz zajebiście! - krzyknęła
-chyba w końcu odnalazłam swoją kreację. Wybrałam czarną przylegającą do ciała mini oraz biało-czarny top odsłaniający jedno ramię. Do tego czarne obcasy. W tej stylizacji na prawdę podobałam się sobie.
- w tych ciuchach wyrwiesz nie jedno ciacho.- wyszczerzyła się blondynka. - mówię Ci to będzie twoja najlepsza pierwsza impreza ever! W końcu organizuje ją Josh.

***

Byłam ubrana w zakupiony przeze mnie zestaw, na ustach widniała mocno widoczna czerwona szminka a oczy pomalowane były na smoky eye. W klubie już rozlegały się dźwięki remix'ów różnych znanych mi piosenek. Ludzie już bawili się w najlepsze i byli już lekko nie trzeźwi. Wraz z Karolą przedzierałam się przez tłum pijanych nastolatków do baru. Nie było jeszcze znanych mi osób więc stwierdziłam, że zajmę się przystawkami w postaci alkoholu. Po jakiś 10 minutach rozległ się trzask drzwi, przez które wszedł Ashton, Luke, Calum i Michael. Kiedy nas zauważyli zaczęli zmierzać w naszą stronę. My również podniosłyśmy się z miejsc aby się z nimi przywitać. Calum od razu ruszył w tan, Mike poszedł z Karoliną do ustronnego pomieszczenia, Ashton jak zwykle gdzieś zniknął tylko Luke stał przy mnie i przyglądał się mojej osobie.
- Rżnąć i nie przestawać - mruknoł pod nosem blondyn
- słucham?
- Ładnie wyglądasz- jeszcze raz zmierzył mnie wzrokiem przygryzając wargę.- Może chodźmy w jakieś spokojniejsze miejsce?
- Możemy... - odpowiedziałam z nie pewnością w głosie. Ruszyliśmy w stronę drzwi.
Ashton w tym czasie tańczył w towarzystwie dziewczyn, które kojarzyłam tylko z twarzy na szkolnym korytarzu. W pewnym momencie do chłopaka podeszła Emily. Wiem, że Ashton podoba jej się od dawna ale bała się zagadać. Teraz zrobiła to bez problemu mając w krwi jakieś pół promila alkoholu. Dziewczyna o krótkich blond włosach patrzyła na bruneta z wielką ochotą. Emily wzięła za rękę Ashtona i pociągnęła go w stronę stolika z wszelkiego rodzaju napojami. Blondynka stanęła na stole zacząc seksownie poruszać się w rytm muzyki. Wokół niej zebrało się wiele osób głośno skandujących jej imię. Sprawiła, że Irwin zaczął patrzeć na nią z coraz to większą ochotą. Postanowił zainterweniować. Ściągnął w połowie trzeźwą dziewczynę i biorąc ją za rękę zaprowadził do toalety. Następnie zaczoł całować ją namiętnie.
- Nie wiesz ile ja marzyłam o tej chwili - szepnęła trzymając rękę na jego wyrzeźbionym torsie.
- lubię spełniać marzenia takich osób jak ty- wysapał drapieżnie rozpinając koszulę partnerki. Posadził ją koło umywalki a chwilę potem przystąpił do całowania jej szyi, obojczyka. Emily zdarła niebieski t-shirt z bruneta a w kolejnym kroku powodziła ręką w kierunku jego przyrodzenia jednocześnie całując jego rozchylone z rozkoszy usta. Z ust Ashtona wydobył się jęk rozkoszy dzięki któremu blondynka uśmiechnęła się usatysfakcjonowana. Uklęknęła przed nim i odpięła jego pasek. On wiedział co się za chwilę stanie. Odpiął jej stanik i zaczął bawić się jej dosyć dużymi piersiami. Dziewczyna gładziła ręką po wybrzuszeniu na spodniach bruneta po czym zdjęła spodnie a następnie czarne slipki
- jaki gigant - wyszeptała
- mam się czym chwalić spoglądając na swojego członka. Następnie Emily przystąpiła do przyjemności. Wzięła do buzi jego giganta. Odgłosy, które wydawał Ashton były bardzo jednoznaczne. Było mu dobrze. Wiedziała o tym. Wstała i ponownie usiadła koło umywalki. Na jej ciele zostały tylko czerwone stringi, ktore w jedną chwilę zniknęły. Emily rozszerzyła nogi wiedząc co za chwilę się stanie. Chłopak wsunąl swoją szablę do pochwy dziewczyny jednocześnie pieszcząc jej twarde z podniecenia sutki. Dawali sobie pocałunki raz po raz. Kiedy wyciągnął na członku miał krew. Popatrzył z nie pokojem na Emily, która uśmiechnęła się i powiedziała
- Tak kochanie to z tobą mam ten pierwszy raz. Irwin wszedł ponownie i zaczął od wolnego tempa aby przyzwyczaić blondynkę do tego uczucia. Był delikatny. Nie chciał zepsuć tej magicznej dla niej chwili. Przystąpił natomiast do miarowego tempa. Bardziej nie przyspieszał. Dziewczyna w tym czasie całowała jego tors zostawiając na nim ślady czerwonej szminki. Chłopak w końcu doszedł. Blondynka została opryskana gorącą spermą. Ostatni gest kończący to zdarzenie był długi i namiętny pocałunek. Obaj wyszli z toalety trzymając się za rękę. Nastolatkowie nie zauważyli niczego podejrzanego. Przy drzwiach czekałam ja, Karola, Calum, Michael i Luke. Ashton trzymał w ręku swoją podartą koszulkę a spodnie miał nie dopięte.
- Widzę, że ostro się działo - zachichotał Luke patrząc na rozmazaną Emily.
- Zamknij swój otwór gębowy i daj mi się nacieszyć - wypowiedział ze spokojem w głosie Ashton. Impreza skończyła się koło 5 nad ranem. Na szczęście byłam trzeźwa i mogłam prowadzić. Przez całą drogę wysłuchiwałam głupawych piosenek wymyślanych przez pijanego Caluma. Kiedy już wszystkich odwiozłam i dotarłam do mojego domu nie obchodziły mnie ubrania w których byłam. Położyłam się i zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Fajnie się to czyta na serio :)

    http://halcyon-days-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń