poniedziałek, 27 października 2014

chapter 7

Na niebie pojawiła się wielka tęcza, dzięki której na twarzy Lukea pojawił się uśmiech. Przez chwilę popatrzył na mnie swoimi czerwonymi od płaczu oczami.
- Zrobisz coś dla mnie?- zapytał po chwili
- jasne- odpowiedziałam bez wachania
- Bądź ze mną na zawsze, okey? - odrzekł i popatrzył w moją stronę po czym obdarzył mnie kolejnym pocałunkiem.
- okej.
- Może okej będzie naszym zawsze?
- okej - uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę. - ogarnijmy się jakoś i chodźmy do miejsca gdzie panuje jakaś cywilizacja. Blondyn wyszczerzył się i słodko wytarł rękawem oczy. Próbowałam go rozśmieszyć a muszę powiedzieć, że szło mi bardzo dobrze, ponieważ na twarzy niebieskookiego pojawił się wielki uśmiech wyrażający zadowolenie i widoczne szczęście. Czas mijał a my szliśmy w otaczającej nas ciszy. Pozwoliłam Lukeowi uporządkować myśli i zacząć działać, a kiedy doszliśmy do restauracji chłopak spowrotem nabrał wizerunek groźnego co nieco mnie zaniepokoiło. Jednak postanowiliśmy porobić kilka okrążeń wokół budynku w ostateczności doprowadzając się do początkowego stanu.
- Dlaczego teraz udajesz? - Przerwałam rozdzielającą nas ciszę.
- Mam teraz tak wszystkim pokazać, że jestem słaby? Nie po tym co osiągnołem i nie po tym na jaką reputację sobie zapracowałem. - Stanoł w miejscu
- Ale to nie znaczy, że musisz udawać kogoś kim nie jesteś! Rozumiem mało osób Cię zna ale mogłeś od samego początku być sobą.- Puściłam kego rękę i ruszyłam przed siebie. Chłopak dogonił mnie i zatrzymał.
- wiem, że każdy inny jest zajęty. - Popatrzył z żalem w oczach. - Tylko ty wiesz o mnie tak wiele i chcę, żebyś trzymała to w tajemnicy. Nie kłóćmy się. To nie ma w tym momencie sensu. W tej chwili ruszyliśmy w stronę drzwi budynku a Ku naszemu zdziwieniu na przeciwko nas siedziała Karola, Emily, Mike, Ashton i Calum, którzy na nasz widok zaniemówili.
- Dawno was nie było - szepnoł Calum patrząc na nas z nie dowierzaniem.
- Pozwolicie, ze się dosiądziemy? - zaproponowałam na co reszta nie protestowała. Gadaliśmy długo z przerwami na uciszanie Caluma, który gadał na kompletnie inne tematy co reszta.
- Dobra, koniec tego bo już dłużej nie wytrzymam. - Palnoł Mike po czym wstał.- Karo jesteśmy ze sobą już cztery lata, i wiesz, że cię mocno kocham. Mamy za sobą wiele wspaniałych wspomnień, które powracają z każdym twoim spojrzeniem, dotykiem i pocałunkiem. Wiem... możesz uznać to za głupotę z mojej strony ale właśnie po to organizowałem ten wieczór aby powiedzieć ci co tak na prawdę do ciebie czuję.- Podszedł trochę bliżej po czym uklęknoł przy dziewczynie grzebiąc w kieszeni od bluzy, po krótkiej chwili wyciągając małe poręczne pudełeczko.- uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? W tej chwili w restauracji rozległy się głośne brawa. Kelnerki przystały aby zobaczyć co się stało a Karolina popatrzyła na niego ze łzami w oczach.
- Nie mam 20 lat... Nie mogę... Ale oczywiście, że tak!- Karola rzuciła mu się w ramiona namiętnie całując Michaela.
- jesteście tacy słodcy... żygać mi się chce - powiedział Ashton a reszta wybuchnęła śmiechem.
- Ashton- zwróciła mu uwagę Emily paraliżując go wzrokiem
- Heh spokojnie on taki zawsze- zachichotała Karola całując namiętnie Michela.
- Dzisiaj im chyba tego nie powiemy. Niech się nacieszą - szepnoł do mnie Luke i przybliżył się do mnie chcąc mnie pocałować, ale ja odsunęłam się i szepnęłam
- okey?
- okey.






I'm done ;) Liczę na komentarze od was i wasze wrażenia ;)
Stay strong, Tala ♥

4 komentarze:

  1. Kocham, kocham jeszcze raz kocham. Emily na prawde mnie odzwierciedla ,♥♡♥ z tym jej tekstem mam wrażenie, że pisałaś tak jakbyśmy rozmawiały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że przemawia do ciebie to co piszę ;)

      Usuń
  2. miałam to samo z tym okay pisać na blogu (y) xdd ale nie napisałam bo plagiat i wgl ahhaha

    OdpowiedzUsuń